15_niki-i-tesla-bunt-armii-robotow

Roboaniołek

 

Przed wami fragment niezwykłej książki „Niki i Tesla. Bunt Armii Robotów”!

 

– Aha… Przepraszam? – zapytał Niki i z wahaniem uniósł dłoń. – Przykro mi, że pani przerywam, ale chciałbym zadać kilka pytań dotyczących tego, co wydarzyło się zeszłej nocy.

Właścicielka sklepu uśmiechnęła się.

– Kręcą cię włamywacze i policjanci, co? To w twoim wieku naturalne. Możesz pytać, dopóki nie pojawią się klienci.

– Dziękuję. Zastanawiałem się… – Chłopiec kiwnął głową w stronę metalowego roboaniołka, który prężył się na ladzie tuż obok Tesli. – Czy to właśnie tu stał stary robot? Ten, którego ukradli?

– Tak.

Niki przeniósł wzrok na klawiaturę numeryczną w ścianie.

– A tu znajduje się panel kontrolny ochrony?

– Tak – Angela wywróciła oczami. – O ile w ogóle można to nazwać ochroną.

– Jak to działa?

– Chciałeś zapytać, jak to teoretycznie powinno działać? – zapytała. – Cóż, włączony panel powinien uruchomić alarm dziesięć sekund po tym, jak ktoś wejdzie lub wyjdzie ze sklepu. Takie opóźnienie wystarczy, żebym podeszła do klawiatury i za pomocą kodu go wyłączyła. Zeszłej nocy złodziej jakoś sobie z nim poradził. Na pewno nie wyrobił się w dziesięć sekund. Kto wie, jak długo tu buszował, zanim alarm w końcu zadziałał!

„My wiemy – pomyśleli Tesla i Niki. – I tak trwało to znacznie więcej niż dziesięć sekund”.

– Gdzie teraz ma pani sejf? – zapytała dziewczynka.

Angela zmarszczyła czoło. Nagle dziwaczne dzieci zadające wścibskie pytania wydały jej się podejrzane.

– Chyba nie powinnam o tym mówić.

– Po prostu nigdzie go nie widać – powiedział Niki. – Czy rozmawiała pani o nim z którymś z klientów? Może niechcący zdradziła pani komuś kod?

– No cóż, mam pracowników, którzy czasami zamykają za mnie sklep, więc siłą rzeczy znają… Zaraz. Chyba już rozumiem!

– Naprawdę?

– No jasne. Chcecie zostać dziecięcymi detektywami. Próbujecie rozwiązać zagadkę tego włamania. – Na twarzy Angeli znów zagościł uśmiech. I to szerszy niż poprzednio. – To najsłodsze, co moglibyście zrobić.

Tesla poczerwieniała. Mina, którą zrobiła, z całą pewnością nie była najsłodsza. W ogóle nie była słodka.

– Wcale nie próbujemy rozwiązać tej zagadki – powiedziała przez zaciśnięte zęby. – My ją rozwiązaliśmy.

– Naprawdę? – zaśmiała się kobieta.

– No właśnie. Naprawdę? – zgodził się z nią Silas.

Tesla ponuro kiwnęła głową.

– Zaczekaj, Tez – wtrącił Niki. – To tylko hipoteza. Nie mamy żadnych dowodów.

– Sądzę, że mamy. – Tesla spojrzała na aniołka, którego Hiroko Sakurai podarowała Angeli. – Znajduje się przed nami.

Wyciągnęła rękę w stronę urządzenia.

– Cofnij się, dziecko! – warknęło elektronicznym głosem.

Wszyscy znieruchomieli.

– Czy on właśnie powiedział: „Cofnij się, dziecko”? – zapytała właścicielka sklepu.

– Tak – potwierdził całkowicie zaskoczony DeMarco. – Owszem, powiedział.

– Cofnij się albo co? – zapytała robota Tesla.

– Nie chcesz wiedzieć – odparł.

Dziewczynka uśmiechnęła się.

– Tu właśnie się mylisz.

Ponownie wyciągnęła rękę.

Z otworu w piersi maszyny wysunęły się cztery niewielkie, zaokrąglone przedmioty.

– Co to, u licha? – zapytała Angela.

Jej i tak wysoki głos podskoczył o dobrą oktawę.

Po chwili uzyskała odpowiedź.

Robot zrobił dwa niepewne kroki, po czym spadł z lady.

Kiedy tylko uderzył w ziemię, zaczął zygzakować pomiędzy nogami przyjaciół.

– To kółka! – zawołał Niki, kiedy minął go. – On ma kółka!

Tesla błyskawicznie ruszyła w pogoń.

– Szybko, musimy go złapać!

Robot popędził na tył sklepu. Zatrzymały go dopiero nowe, szklane drzwi.

– Mamy cię! – Ucieszyła się dziewczynka. – Teraz nam już nie uciekniesz.

Aniołek najwyraźniej zgodził się z nią.

Dlatego eksplodował.

 

Jeśli spodobał ci się fragment tej książki, zachęcamy do jej przeczytania! 🙂

 

Książkę „Niki i Tesla. Bunt Armii Robotów” wydało Wydawnictwo RM.

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *