Pewnie wiele razy spotkaliście się z określeniami „pesymista” i „optymista”. Kto to właściwie jest – pyta Julka na specjalne zamówienie wirtualnej redakcji „Victora Juniora”.

Optymista to taka osoba, która postrzega świat jako dobre miejsce. Jest bardzo wesoła i pogodna. Nawet gdy jest w kiepskiej sytuacji, to i tak potrafi znaleźć w niej coś dobrego. Nie załamuje się.

Pesymista to przeciwieństwo optymisty – postrzega świat jako złe i nieciekawe miejsce. W każdej sytuacji widzi jego ciemną stronę. Nie cieszy się zbyt często. Rzadko bywa radosna.

Teraz wyobraź sobie, że jesteś nowym uczniem w szkole i widzisz dwie osoby: jedna to tzw. „dusza towarzystwa” – uśmiecha się pogodnie, tryska pozytywną energią. Druga osoba ponuro snuje się po korytarzach i z nikim nie rozmawia. Z którą osobą wolałbyś się zaprzyjaźnić? Zapewne wybierzesz tę pierwszą.

Czy bycie pesymistą utrudnia życie?

Czy słyszysz często: „Hej, uśmiechnij się!”, „Nie marudź”? Czy na korytarzach w szkole wydaje ci się, że ludzie wręcz przed tobą uciekają, a sam w ogóle nie chcesz się z nimi zadawać, bo pewnie i tak cię później zostawią? Jeśli tak robisz, tak myślisz i tak czujesz, prawdopodobnie jesteś pesymistą.

Bycie pesymistą utrudnia życie. Jeśli nie uśmiechasz się do innych, to inni nie uśmiechną się do ciebie. Dlaczego? Ludzie nie chcą się zadawać z tymi, którzy są zawsze skrzywieni, smutni, źle nastawieni do wszystkiego i krytykujący. Pesymiści wysyłają takie sygnały, które mówią: „Nie chcę z wami żartować”, „Nie chcę z wami przebywać”, „Pobędę sam”.

 

Jak stać się optymistą?

To wcale nie jest takie trudne! Musisz jednak trochę nad sobą popracować.

→ Za każdym razem, kiedy najdą cię jakieś szare myśli, np. „nie chcą ze mną gadać, bo jestem dziwny”, uśmiechnij się i powiedz sobie, że to nie jest prawda.

→ Pomyśl o swoich zaletach.

→ Częściej się uśmiechaj.

→ Ubieraj się w bardziej kolorowe ubrania.

→ Więcej rozmawiaj z innymi.

→ Nawet jeśli jesteś w trudnej sytuacji, pomyśl jak ją rozwiązać. Może warto zapytać o radę znajomych. Pamiętaj, że to wcale nie jest takie straszne.

JULIA HIRSZ