Artykuł dodany: 2012-02-03 12:45:07 Dział: O tym pisaliśmy...
Przyjaciel namawia Cię do zrobienia czegoś głupiego.
Nie masz biletu, a chcesz podjechać jeden przystanek.
Jak się wtedy zachowasz?
Na pewno nieraz będziesz w takiej sytuacji.
Coś głupiego
Czasem każdy ma jakiś głupi pomysł, ale… Jeśli ktoś Ci proponuje wyrzucanie z balkonu torebek z wodą, podpalenie śmietnika, zadzwonienie do kogoś i powiedzenie czegoś niemiłego, schowanie koleżance plecaka, kradzież, zrobienie napisu na ścianie budynku – to jeszcze nie oznacza, że musisz się na to zgodzić.
Pamiętaj: jeśli się zgodzisz, Twoja wina będzie tak samo duża, jak kolegi, który Cię namówił do złego.
Czy wiesz, że za szkody zawsze trzeba zapłacić?
Jeśli komuś coś zniszczysz, a ma to sporą wartość. Na przykład pomażesz ścianę w szkole, potniesz kurtkę, zniszczysz książkę z biblioteki, pobijesz się z kolegą i wybijesz mu ząb, połamiesz krzesło w szkole, wybijesz gdzieś szybę – za to wszystko będą musieli zapłacić Twoi rodzice. Raczej nie będą zadowoleni, prawda? Dlatego zanim zrobisz coś głupiego, dobrze pomyśl, czy na pewno warto.
Nigdy nie dawaj się namówić do zrobienia czegoś, co jest zabronione albo tylko zwyczajnie głupie.
Nawet jeśli ktoś Cię wyśmieje, nazwie tchórzem i powie, że z takim mięczakiem nie chce się już kolegować. Trudno. Lepiej, aby znajomość się skończyła, niż żebyś miał poważne problemy.
Na gapę
Czasem tak strasznie człowiekowi nie chce się iść piechotą, a tu właśnie nadjeżdża autobus. Nie masz biletu? To nie wsiadaj. Przejechanie się raz na gapę jest nierozważnym zachowaniem, bo jeśli Cię nie złapią, to pomyślisz, że tak już będzie zawsze, i zaczniesz to robić często. A zasada jest taka: kto jeździ na gapę, zostanie złapany. Dorosły bez biletu zapłaci mandat i koniec, a z dzieckiem jest znacznie gorzej. Kontroler może wezwać policję. Twoi rodzice będę powiadomieni telefonicznie, że ich dziecko przebywa w… izbie dziecka. Będą musieli po Ciebie przyjechać. Wiesz, co oni przeżyją? Jak będą się czuli, odbierając własne dziecko z komisariatu?
Nie warto fundować sobie takich atrakcji.
Sto razy lepiej jest iść piechotą nawet cztery przystanki niż jechać jeden przystanek bez biletu.
Po więcej przykładów, jak sobie poradzić w różnych życiowych dylematach, odsyłamy do 3. Juniora.
Tagi:
skomentuj
Nigdy nie jeżdżę na gapę!!!
WIKIRYBKA ja też nigdy na gapę się nie przejechałam
Ja jeszcze nigdy nie przejechałam na gapę ;) I to dobrze!!! :)
Raz mnie namawiali do czegoś {nie powiem} i ja to zbobiłam to niebył coś złego tylko komuś coś zabrałam
Ja nie jechałam na gapę i nie zamierzam. A jeśli chodzi o głupoty to zawsze odmawiam jak inni proponują mi zrobienie czegoś nieodpowiedniego.
Ja mieszkam w takim małym miasteczku gdzie autobus jeździ co godzinę, wiec wolę chodzić piechotą. W moim mieście autobusem jeżdziłam tyko chyba 2 razy kedyś :-)
czytałam wszystko w Juniorze :)
Nie jeżdżę na gapę. Zawsze mam kartę. Coldplay3, nie chcę być złośliwa dla ciebie ( więc nie obraź się ), ale zastanów się, czy to dzwonienie jest mądre. A czy to jeżdżenie na gapę... kiedyś dostaniesz nauczkę... mój sąsiad tak miał i już 2 razy. Bez obrazy :-)
Ja powiem tak: nie kasuję biletu, ale zawsze go mam i tak od 3 lat
Moi kumple dzwonili do mieskzań w bloku i na wpisane przypadkowe w telefon numery.Nie polecam.. Niektórzy dzwonili z powrotem. A takto nigdy nie jeźdizłam na gapę.
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.